W pogoni za własnym cieniem

Wpis

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Porto Venere – natchnienie poetów i filmowców

     

    30 grudnia pociągiem z Wenecji przez Bolonię i Parmę docieram do La Spezii. Pod dworcem czeka już  Alberto, przyjaciel mojej szkolnej koleżanki, aby zawieźć mnie do miejscowości, w której zakochuję się od pierwszego wejrzenia. Około 20 minutowa podróż mija na bezowocnych próbach porozumienia (Alberto oprócz języka ojczystego, jak większość Włochów, nie zna żadnego obcego, ja natomiast po włosku niewiele rozumiem).  Deszczowa pogoda i późna pora nie sprzyjają podziwianiu krajobrazu, jednak gdy tylko wysiadam z samochodu i obładowana bagażami staram się nadążyć za dumnie kroczącym Włochem, moim oczom ukazuje się widok, który ciska na moje usta popularne, niecenzuralne słowo „o k….”- co w tej sytuacji oznacza zachwyt. Przechodzę  przez średniowieczną, kamienną bramę wejściową do miasta, na której widnieje napis COLONIA IANUENSIS 1113. Przede mną otwiera się wąska uliczka tzw. carrugio.

 

Okazuje się, że przez najbliższe kilka dni będę mieszkała w jednym z domów-wież, które przyklejone do siebie, miały w przeszłości stanowić mur obronny wyrastający wprost z morza. Po wojnie usypano nabrzeże i obecnie znajduje się tu niewielka marina, do której, szczególnie w sezonie, wpływają przepiękne jachty, a na deptaku rozkładają się ogródki licznych restauracyjek i barów. Natomiast od strony carrugio niewiele się zmieniło, do domów wchodzi się wprost na drugi, trzeci czy czwarty poziom, gdyż uliczka pnie się w górę. Domy są wąskie, przeważnie jednotraktowe, ale mieszkanie mojej koleżanki, w którym się zatrzymałam  dobrze przemyślane, choć jego szerokość nie przekracza 3m. Na końcu amfilady znajduje się okno. Niestety szarówka nie pozwala cieszyć się widokiem.

Porto Venere - Liguria, Włochy

Włączam telewizor i tu niespodzianka – film z 1984 roku „Cuori nella tormenta”, którego akcja toczy się w La Spezii i Porto Venere. Jak się dowiaduję, nie jest to jedyny film nakręcony w scenerii tego uroczego miasteczka.

 

Gdy następnego dnia otwieram persiany, moim oczom ukazuje się piękny pejzaż - na pierwszym planie wyspa Palmaria i Zatoka Poetów, a w oddali bielą się Alpy Apuańskie. Czuję się jak w niebie, upajając się jednocześnie  zachwycającym krajobrazem i aromatyczną, włoską kawą. W miasteczku zaczyna się wzmożony ruch, coraz więcej turystów przybywa aby spędzić tu Sylwestra i Nowy Rok. Zanim zrobi się naprawdę tłoczno biorę aparat i idę odkrywać uroki Porto Venere.

 San Pietro, Porto Venere, Liguria

Na końcu głównej ulicy Via Capellini, na Piazza L. Spallanzani, znajduje się kościół San Pietro, zbudowany z miejscowego budulca - czarnego i białego kamienia w stylu genueńskiego gotyku. Ufundowany przez genueńczyków w podziękowaniu mieszkańcom za pomoc udzieloną przy zdobyciu zamku Lerici. Powstał on w XIII wieku na ruinach świątyni wczesnych chrześcijan, którą z kolei wybudowano w miejscu pogańskiej - poświęconej bogini Wenerze Erycejskiej. Według jednej z wersji to właśnie od imienia pięknej bogini rzymskiej wywodzi się nazwa miejscowości – „Port Wenery”.

Legenda głosi, że gigant Erice wraz z kompanami, pochodzącymi z okolic Zatoki La Spezia, wyruszył na Sycylię, gdzie założył kolonię i wybudował świątynię poświęconą swojej matce Wenerze. Następnie ten pogański kult rozprzestrzenił się na tereny Imperium Rzymskiego. Gdy kolonia rzymska, osiadła na wyspie Palmarii wiele lat przed Chrystusem, przeniosła się na stały ląd jej dowódca – konsul rzymski Lucio Porcio postanowił postawić świątynię poświęconą Wenerze - dedykując ją zwycięstwu nad apuańskimi liguryjczykami. Pierwszy znany zapis nazwy tej miejscowości – Porto Venere pochodzi z około 150 r. naszej ery.

Według innej wersji etymologia nazwy tej miejscowości wiąże się z urodzonym tutaj San Venerio, o którym parę słów napiszę w innym miejscu.

Do surowego, ubogiego wnętrza kościoła prowadzą oryginalne drzwi wejściowe, ozdobione popiersiami dwunastu Apostołów, Jezusa a także postaciami św. Piotra – patrona kościoła i jego symbolami umieszczonymi w medalionach - kogutem w lewym dolnym rogu i rybakiem łowiącym ryby w prawym. Na ich wewnętrznej stronie znajduje się odcisk dłoni fundatorki Marii Maddaleny Rossi wraz z inskrypcją, że ofiarowuje ukochanemu miastu Porto Venere to cudowne dzieło sztuki wykonane przez artystę rzeźbiarza Lello Scorzelli w 1992 roku.

Porto Venere - Liguria, Włochy

Ustny przekaz głosi, że św. Piotr znalazł się tutaj i założył pierwszą komórkę-społeczność chrześcijańską. Lecz taka legenda krąży w wielu nadmorskich miasteczkach, gdzie znajdują się kościoły pod jego wezwaniem – co oczywiście nie podważa prawdziwości tego przekazu, biorąc pod uwagę profesję jaką się parał.

Porto Venere - Liguria, Włochy

Budowla usytuowana na skalnym cyplu wysuniętym w morze, niegdyś stanowiła charakterystyczny punkt nawigacyjny. Obecnie robi niesamowite wrażenie oglądana z każdej strony – z wody, z lądu, z dołu czy z góry, a także o każdej porze dnia i roku.

Obok kościoła jest zejście do małej, uroczej zatoczki Arpaia z Grotą Byrona. Lord Byron przebywając w  Porto Venere  w 1822 roku przepłynął wpław zatokę La Spezia (nazywaną również  Zatoką Poetów) do San Terenzo , koło Lerici, aby odwiedzić swojego przyjaciela, angielskiego poetę i dramaturga, Percy Shelley’a.  Wyczyn ten przeszedł do historii i został uwieczniony na tablicy pamiątkowej. Sama nazwa „Zatoka Poetów” została stworzona w 1919 roku przez włoskiego poetę i dramaturga Sema Benelli, który, jak wielu przed nim, począwszy od Quintusa Enniusa – poety, twórcy rzymskiej literatury, przez Dantego, a także Shelleya i Byrona, po współczesnych twórców jak poeta Eugenio Montale - Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1975 i Giovanni Giudici, inspirował się w swych dziełach niepowtarzalnym pięknem okolicy.

Porto Venere - Liguria, Włochy

Powyżej groty, idąc w górę miasteczka, mijam postać „Matki Natury”(wykonaną przez wspomnianego wcześniej rzeźbiarza Lello Scorzelli), która przysiadła pod skałą i spogląda w morze, wypatrując rybaków powracających z połowów.

Kilkoma wąskimi uliczkami i łączącymi je schodkami dochodzę do placu z kościołem San Lorenzo, ufundowanym przez genueńczyków i konsekrowanym w 1130 roku przez papieża Innocentego II. Powstał on, podobnie jak kościół San Pietro, na miejscu wcześniejszej , pogańskiej świątyni poświęconej Jowiszowi Kapitolińskiemu. Katedra wybudowana w stylu romańskim - liguryjskim, przez wieki niszczona przez najeźdźców, była odbudowywana i modyfikowana. Obecnie posiada również cechy gotyku i baroku. We wnętrzu możemy zobaczyć kilka dzieł sztuki, m.in. XV-wieczny tryptyk, poliptyk św. Marcina oraz pień libańskiego cedru, który przypłynął do Porto Venere w 1204 roku.  W jego wydrążonym wnętrzu prawdopodobnie znajdowały się relikwiarze i urny zdobione zgodnie z XI-wieczną arabsko-perską sztuką.  

Nad wejściem do świątyni znajduje się wypukły relief przedstawiający patrona kościoła.

Znajdziemy tu także pergamin  z wizerunkiem Białej Madonny – patronki miasta. Jej kult związany jest z cudem, który, jak głosi legenda, miał miejsce w 1399 roku, gdy Porto Venere opanowała zaraza dżumy. Pewnego dnia jeden z mieszkańców o imieniu Lucciardo modlił się przed wizerunkiem Marii Dziewicy o zdrowie, gdy nagle oślepił go blask silnego światła bijącego od pergaminu, w następstwie czego symptomy choroby cofnęły się i zaraza z miasta zniknęła. Po tym zdarzeniu, przypisując moc malowidłu – zostało ono przeniesione do kościoła i do dziś przechowywane jest w kaplicy a raz do roku – 17 sierpnia noszone w procesji ulicami miasta.    

Pokonuję jeszcze kilkanaście schodków i znajduję się przed wejściem do zamku Andrea Dorii, który góruje nad miasteczkiem. Stanowił on część systemu obronnego morskiej potęgi Genui. Genueńczycy pierwsi docenili ukształtowanie tego terenu i jego strategiczne znaczenie w walce z drugą siłą, jaką była Piza, o wpływy i władanie na wybrzeżu liguryjskim. Obecnie na zamku można oglądać czasowe wystawy sztuki, a w amfiteatrze, który tam powstał, odbywają się różnego rodzaju wydarzenia oraz ceremonie ślubne.

Porto Venere - Liguria, Włochy

Widok z góry jest niesamowity, ale czas wracać i szykować się do Sylwestra. Idąc plątaniną urokliwych uliczek i zaułków napotykam coraz więcej grup z przewodnikami. Jedna z przewodniczek opowiada historię miejscowego korsarza o nazwisku Bardello, który w 1492 roku z pomocą kobiet, bez użycia broni, uratował miasto przed agresją floty dowodzonej przez Alfonsa Aragońskiego. Dokonał tego sposobem – otóż na skały otaczające mury miasta wylał tłustą, śliską maź, która pozostała z produkcji oliwy z oliwek i w ten sposób żaden żołnierz najeźdźcy nie był w stanie utrzymać się na nogach. Wpadając do morza przeważnie kończył swój żywot. Na pamiątkę dzielnego Bardello jedna z restauracji nosi nazwę „Corsaro”. Staram się dowiedzieć czy żyje jakiś potomek słynnego korsarza. Okazuje się jednak, że w Porto Venere nie mieszka obecnie nikt o tym nazwisku, chociaż przez wieki mieszkańcy tego miasta stanowili dość zamkniętą społeczność.

Porto Venere - Liguria, Włochy

Przy głównej ulicy sklepiki zachęcają do kupna regionalnych produktów, a restauracje pełne są zgłodniałych turystów. Czas na przerwę i odkrywanie kulinarnych smaków regionu Ligurii.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
wpogoniza
Czas publikacji:
poniedziałek, 19 grudnia 2011 21:49

Polecane wpisy

Archiwum

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa